Serwis wyszukanych haseł
cudzoziemka portal

Temat: <<<<----SIERPIEŃ 2003---->>>>

  Ostatnio chodziliśmy po sklepach w celu kupienia czegoś na roczek Wojtka. Było gorąco i małżu kupił sobie małą colę. S. przymierza spodnie a Kuba do mnie "mamusiu daj mi sie coli napić". No to sie napił łyka i do mnie z hasełkiem "mamo, czy ty oszalałaś? w sklepie pić coca-colę?"
I to na cały głos. Oczywiście wszyscy na mnie sie popatrzyli :-) A mnie sie tak śmiać zachciało że nie mogłam wytrzymać :-)))


Przed kościołem sobie stoimy na mszy i Kuba 10 raz wchodzi za żywopłot. Wojtek oczywiście biegnie za nim i coś po swojemu nadaje. Na to Kuba :"Wojtek powiedział - tam nie wchodź Kuba - ale tak po GUGAJĄCEMU.. wiesz mamusiu?"

A czy wasze dzieci mają marzenia co do tego co będą robiły w przyszłości?
Otóż Kuba chciałby robić wszystko a oto niektóre jego przyszłe zawody:
-będę burzą!
-będę budował jaskinie
-będę budował kolejki linowe
-będę jeździł śmieciarką
-będę miał lawetę i woził samochody
-będę strażakiem,
-będę kierownikiem pociągu
-będę miał taką wielką piłę i będę ścinał drzewa
-będę traktorzystą
-będę budował place zabaw dla dzieci
-będę robił dzwony a potem je wieszał w kościółkach
i tak mogę do wieczora wymieniać.

Co zobaczy, albo o czym usłyszy to chce to robić...


Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=169657



Temat: [30.01.09] Muza przewodnia z reklamy Coca Coli - GORĄCY POCIĄG.
[30.01.09] Muza przewodnia z reklamy Coca Coli - GORĄCY POCIĄG.
  Hejka wszystkim!!!!!!!!!!!! Mam pytanie,:faja: czy ktoś z was pamięta tą reklamę????? Czy ktoś wie co to była za piosenka???????????? Pozdrawiam wszystkich i czekam:zawstydzony: na odpowiedzi!!!!!!!! Mam nadzieję,że ktoś pamięta jeszcze tego starocia!!!!!!!!!!!!!!!:) piszcie !!!!!!!!!!!!!!!!:banan:

nie ten dział
Emotek to juz wykorzystałas roczny limit ^^
Nie masz wystarczajacej liczby postow
czyli ogolnie temat do kosza
Regulamin się kłania
Schizo

Źródło: club-nation.eu/showthread.php?t=74256


Temat: [30.01.09] Muza przewodnia z reklamy Coca Coli - GORĄCY POCIĄG.
Cytat:
pozdrów mamę ^^ ;] Podoba mi się ta odpowiedź :D
A jak powiem tak :D Wpisz w google : Muza przewodnia z reklamy Coca Coli - GORĄCY POCIĄG :lol2:

Na 100% znajdziesz:hehe:
Źródło: club-nation.eu/showthread.php?t=74256


Temat: Przystanek Woodstock 2008
No ja też aż takich przeżyć jak theon nie miałem. Fakt w pociągu jest bardzo tłoczno. Akurat mnie i koledze udało się zdobyć miejsca siedzące w przedziale...jakoś szczególnie wygodnie nie było ale zawsze to lepiej niż stać w przejsciu. Jak się chciało wyjść do kibelka to trzeba było chodzić i uważać żeby na głowe komuś nie stanać. Niektórzy to nawet w kiblu siedzieli. Pamiętam jak poszedłem się załatwić, a tam kilku kolesi siedzi, ale już byłem lekko wstawiony że aż tak mi to nie przeszkadzało...jedna noga trzymała deske od klozetu i się robiło swoje. . Najgorzej mnie wkurzało jak kolesie w przedziale palili co chwile papierosy normalnie chyba co 5 minut a że było ich tam 6 i 2 dziewczyny to był ostry ścisk. Po 12 godzinach jazdy i wdychaniu tego dymu czułem się jak mała kotłowania. Ale i tak najlepszy był kolega w przedziale, który zapytał sie czy chce się fajnie napić piwa...ja się pytam jak ? A on wyciąga rurke, która miała na górze na wpól przeciętą butelke po Coca Coli do której wlewa się piwo a drugi koniec bierze do ust, później zaciska się wężyk nalew piwo do tej butelki, wkłada rurke do ust i puszcza sie wężyk. Jako że raczej nie chciałem pić piwa tym sposobem zaproponowałem mu żeby zademonstrował. Widać że był weteranem bo tak to szybko zrobił że nawet nie zdążyłem tego nagrać a szkoda
Co do kradzieży to naszczęscie nic mi nie ukradli, ale akurat zgubiłem wtedy na woodstocku legitymacje studencką tak że w drodze powrotnej musiałem kupić cały bilet bez zniżki. Co się okazało później ktoś odnalazł tą legitymacje i przysłał mi ją z powrotem na mój adres. Ukraść na woodstocku nie mieli mi co bo nie brałem tam jakiś super ciuchów i część zostawiałem w namiocie a część tą ważniejszą czyli portfel, aparat brałem w plecku. Do tego zawsze braliśmy z kolegą przynajmniej 2 5 litrowe wody niegazowana właśnie żeby się dzięki nim umyć. Bo po pierwszym dniu było tak gorąco i sucho że byliśmy cali upaskudzeni z piachu bo ludziska chodzili, nikt piachu nie zmoczył ze straży tak że był tam w upał niesamowity pył. Dobrze że wzieliśmy z kolegą maski przeciw pyle czy jakoś tak . Ogólnie to najwięcej czasu siedzieliśmy na Tyskim gdzie był też mini koncert tylko puszczany z płyt. Później jak się troche ochlodziło to szło się na koncert zobaczyć jak się koncert skończył to szło się na krisznowców zobaczyć
Co do bujek to tak jak powiedział lateralus0, są praktyczne niezauważalne wszyscy ludzie są jakoś tak fajnie nastawieni do innych. Nie ma zaczepiania itp. Jak się przewrócisz na ziemie z wiadomych powodów To jeszcze Cię ludziska podniosą
Dlatego teraz jak będzie Woodstock kolejny raz to koniecznie pojade. Co do drogi powrotnej to kumpel wpadł na genialny pomysł pojechana dzień poźniej niż wszyscy.
Jak się okazało na peronie nie tylko on wpadł na ten jakże genialny pomysł bo było tam od groma ludzi. No ale jakoś na chama się wepchaliśmy i znaleźlismy miejsce przy 2 fajnych dziewczynach szkoda tylko że zameżnych . Poźniej była przesiadka z Wrocka do Opola i już wogólne tłoku prawie nie było. Za to dołączył się do nas dziadek.
Mój kumpel jako student politologi chciał zabłysnąć i zaczął z dziadkiem nawijać o sytuacji politycznej w naszym kraju. Dziadek wczół się w temat i zaczął nawijać przy okazji popijajać Coca Cole. Ja z nudów chwile się przespałem nagle słysze jak dalej nawijają z tym że dziadzio było w coraz lepszym chumorze jak się później okazało w tej butelce po Coli miał swoją własną pędzoną winówke. To by wiele wyjaśniało
Ogólnie nie wyobrażam sobie że i w tym roku bym nie pojechał
Źródło: forum.torrenty.org/viewtopic.php?t=40342


Temat: Opowiadania
Jeśli chodzi o artykuły handlowe, to były one w każdym wagonie „Warsu”. Nie tylko w wagonach restauracyjnych i barowych.
W wagonach sypialnych i kuszetkach oferta była raczej uboga.
Były napoje zimne takie jak piwo, oranżada, woda mineralna, czasami coca-cola. Wszystkie napoje były w szklanych, kaucjonowanych butelkach zwrotnych.
Nie chcę tu stosować kryptoreklamy, ale wspomnę, że nigdy nie miałem „na wagonie” piwa z browaru warszawskiego, mimo że, moje stacje macierzyste - to przecież była Warszawa.

Podstawową rzeczą była herbata expresowa i kawa porcjowana w torebkach 12 gram.
Do tego cukier w kostkach.
Bywały też batony, herbatniki, wafle, draże i.t.p. słodkości.
Nie było nic konkretnego do jedzenia - mam na myśli n.p. konserwy mięsne, konserwy rybne, parówki, pieczywo.
Do sprzedaży były także papierosy, w kilku gatunkach, oraz czasami zapałki.
Wagony, którymi jeździłem posiadały w przedziale służbowym jedną dwupalnikową kuchenkę na gaz propan-butan plus butla 11 kg.
Palniki kuchenki posiadały automatyczne zawory odcinające dopływ gazu w przypadku braku płomienia - zalanie, zdmuchnięcie.
Do wyposażenia stałego należały dwa czajniki, przeważnie z gwizdkiem, szklanki, spodki i łyżeczki ze stali nierdzewnej.
Nie było żadnych służbowych garnków, patelni czy talerzy.

Za cały inwentarz warsowski znajdujący się w wagonie konduktor był materialnie odpowiedzialny. Przy każdym przekazaniu wagonu wszystko było liczone.
Ponieważ łyżeczka stalowa do herbaty była jedną z droższych rzeczy - nie licząc kocy, kołder, czy poduszek - to wielu konduktorów po objęciu wagonu od razu chowało te łyżeczki w bezpieczne miejsce, a pasażerowie otrzymywali w zamian wraz z napojem gorącym, łyżeczkę aluminiową, prywatną, konduktorską;)
Niektóre artykuły, n.p. herbata, były oznakowane, w tym celu, aby konduktor nie sprzedawał podobnych produktów, zakupionych przez niego w sklepie po znacznie niższej cenie.
Herbata expresowa była to najgorszego gatunku herbata, bez nazwy, posiadała „smycz”, na końcu której znajdowała się biała tekturka z czerwonym napisem „Ex”, oraz z mniejszym niebieskim logo „WARS”.

Pewnego razu, jechałem pociągiem, w którego składzie była kuszetka z krakowskiego oddziału Warsu. Krakowski konduktor serwował pasażerom znacznie smaczniejszą herbatę o nazwie „Radża”. Każda torebeczka tej herbaty była zapakowana oddzielnie w papierową saszetkę - tak jak ma to miejsce w obecnych czasach.
Krakowski Wars zakupił tę herbatę bez swojego logo. Więc w celach wyżej wymienionych,
każda saszetka „Radży” była ostemplowana trójkątnym, granatowym stemplem o treści: „Wars - Oddział Kraków”.
My, konduktorzy, przygotowując herbatę, nie podawaliśmy podróżnym wrzątku, i osobno na spodku herbaty, tylko od razu zalewaliśmy herbatę wrzątkiem.
Co się działo w wiekszości przypadków, gdy krakowski kolega zalewał wrzątkiem „Radżę”?
Na początku pojawiał się w szklance niebieski duszek, nazwaliśmy go dżin, a następnie woda nabierała koloru herbaty. Wynikało to z tego, że odcisk granatowego stempla przechodził z saszetki na właściwą herbatę. Smacznego.

Po kilku latach, zakazano sprzedaży piwa na trasach krajowych, a w polskich pociągach międzynarodowych, nie wolno było sprzedawać piwa na terenie kraju.

Dodam jeszcze, że z zazdrością patrzyliśmy na bogate zaopatrzenie węgierskich i czechosłowackich, bądź niemieckich kolegów (Mitropa), jeżdżących sypialnymi i kuszetkami.
Posiadali oni w swych wagonach do sprzedaży smaczne, markowe piwo, różnego rodzaju słodycze, konserwy mięsne, jak również można było u nich legalnie kupić wódkę, w kilku rodzajach, ale konfekcjonowaną w butelkach o pojemności 50-100 ml, tzw. małpkach.
Źródło: trainz.pl/_forum/viewtopic.php?t=2447





© cudzoziemka portal Design by Colombia Hosting